Info
Suma podjazdów to 240379 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Sierpień2 - 22
- 2013, Czerwiec2 - 0
- 2013, Luty2 - 0
- 2012, Wrzesień9 - 2
- 2012, Sierpień6 - 0
- 2012, Lipiec9 - 0
- 2012, Czerwiec3 - 0
- 2012, Maj8 - 2
- 2012, Kwiecień1 - 0
- 2012, Marzec5 - 0
- 2011, Grudzień1 - 0
- 2011, Listopad1 - 0
- 2011, Październik5 - 0
- 2011, Wrzesień8 - 0
- 2011, Sierpień13 - 0
- 2011, Lipiec21 - 0
- 2011, Czerwiec19 - 1
- 2011, Maj16 - 0
- 2011, Kwiecień14 - 0
- 2011, Marzec4 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik7 - 0
- 2010, Wrzesień2 - 0
- 2010, Sierpień7 - 0
- 2010, Lipiec17 - 0
- 2010, Czerwiec11 - 0
- 2010, Maj13 - 0
- 2010, Kwiecień5 - 0
- 2010, Marzec3 - 2
- 2009, Lipiec20 - 0
- 2009, Czerwiec9 - 1
- 2008, Czerwiec10 - 2
- 2007, Sierpień2 - 0
- 2007, Lipiec12 - 0
- 2006, Lipiec19 - 0
- DST 231.60km
- Czas 10:03
- VAVG 23.04km/h
- VMAX 58.40km/h
- Temperatura 18.0°C
- HRmax 176 ( 87%)
- HRavg 124 ( 61%)
- Kalorie 4927kcal
- Podjazdy 1405m
- Aktywność Jazda na rowerze
Wypad nad morze - Stegna
Środa, 25 sierpnia 2010 · dodano: 25.08.2010 | Komentarze 0
Iława - Susz - Dzieżgoń - Malbork - Nowy Dwór Gdański - Stegna - Malbork - Dzieżgoń - Susz - Iława
Nasza morską ekspedycję rozpoczęliśmy ok godz 8:30. Brało w niej udział 2 uczestników - o. Krzysiu i ja:) Już po kilku pierwszych kilometrach wiadomo było czego możemy się spodziewać - wiatr, wiatr i jeszcze raz wiatr. Jadąc obok siebie trzeba było krzyczeć, tak mocno dęło. Temperatura też nieco niższa niż dnia wczorajszego. Do Malborka wiatr nie odpuszczał. Aby jechać 20 km/h trzeba było solidnie kręcić. Gdy się przestawało - prędkość spadała do 8. Za Malborkiem wiaterek zmienił kierunek i ku naszej radości wiał w plecy. 40 km/h bez wysiłku. Niestety nie trwało to długo. Ostatnie 20 kilo przed Stegną znowu to samo. pierwszy postój był w Malborku, po ponad 73 km. Następny nie pamiętam gdzie:) Przed Stegną jeszcze pokropiło. Chcieliśmy się wykąpać, jednak fala była tak wielka, że ratownicy wywiesili czerwoną flagę ze względu na fakt, że woda mocno się cofała i wciągała głęboko w morze. Tak więc pomoczyliśmy nogi i poszliśmy coś zjeść. Jak można było się spodziewać do Malborka wiaterek ostro trzymał. Za Dzieżgoniem na domiar złego zaczęło lać. Z krótkimi przerwami padało aż do Iławy. Około 21 15 przemoczony do suchej nitki, ale szczęśliwy dotarłem do domu. A dla o. Krzysia respect i podziękowania za miłe towarzystwo:)!!

